7. Jazz Na Kanapie 2008, z którego miałem przyjemność robić transmisję na żywo, dobiegł końca (tzn. koncert

). Jedno jest pewne. Kto nie był, lub przynajmniej nie słuchał przez Internet, z pewnością ma czego żałować.
Zagrał jeden zespół więcej – niestety nawet nie znam nazwy „przystawki” (wybaczcie panowie), jak sami muzycy się żartobliwie nazwali, gdyż w tym czasie motałem się jeszcze w różnego rodzaju przewodach. W każdym razie: gitara + bas …a mnóstwo pozytywnych wrażeń.
Następnie występowali na przemian (świetny pomysł!) Open Trio oraz Me, Myself And I. Open Trio: Joakim Simonsson – fortepian, Daniel Olssin – perkusja, Pär-Ola Landin – kontrabas. Grali raczej spokojnie i nastrojowo, ale pokazali też, że potrafią mocno przywalić w instrumenty. Na pewno z przyjemnością posłuchałbym ich płyty w domowym zaciszu.
Open Trio tworzyli swoistego przekładańca z wrocławską grupą Me, Myself And I. Jakby tu opisać to co pokazali wrocławianie? Hmm… Może słowami z Rejsu – „odgłos paszczą”
. Poważnie rzecz ujmując, grupa ta wzbudziła chyba największy entuzjazm. Podczas ich występu na prawdę trudno było usiedzieć na miejscu, a wchodzący w skład zespołu beatboxer (Zgas – współpracował m.in. z Kanałem Audytywnym) i jego popisy, wprawiały w …bardzo pozytywne zdumienie (?). Oczywiście reszcie grupy także niczego nie brakowało. Magdalena Pasierska (założycielka zespołu) i Michael Majeran, stanęli na wysokości zadania!
Zwieńczeniem imprezy był wspólny występ obu grup, w jak się zdaje, improwizowanym utworze. Coś wspaniałego! Później obowiązkowe bisy, i nieubłagany koniec…
Oleśnicka publiczność reagowała bardzo żywiołowo. Na tyłach sali można było nawet ujrzeć tańczących!
Reasumując. Bardzo pozytywne wydarzenie. Świetne zespoły, Mnóstwo miłych wrażeń.
Gratulacje i podziękowania należą się organizatorom, ale również (i być może przede wszystkim) zespołom, które zaprezentowały kawał dobrej muzyki!
PS. Koncert wprawił mnie w tak pozytywny nastrój, że widoczne z mojej strony niedociągnięcia organizacyjno-techniczne (tym razem) przemilczę. 
Cóż… Czemu dopiero za rok?