Idą święta, czy coś…
Uradowany lud znów wpadnie we wszechpotężny szał zakupów. Pożyczki, kredyty bez żyrantów i zaświadczeń o zarobkach. Tfuj…
W tym roku nie zdążyły nawet wystygnąć znicze po Wszystkich Świętych, a już pojawiły się pierwsze choinkowe akcenty. Lud nie lubi myśleć o smutnych rzeczach, a zmarli zbyt weseli nie są. Poza tym jak i tak nie żyją, to co im tam… Świętujmy!
Mikołaje rozgoszczą się w centrach handlowych, radosne dzieci rozsiądą im się na kolanach. Będzie szczęście i będą pamiątkowe zdjęcia. No i przede wszystkim będą prezenty! Przecież każdy musi dostać prezent. To chyba najważniejsze. Bez upominków jest smutno przecież, i „świąteczny nastrój” jakiś nie taki…
Do tego niejeden ksiądz mówił, że Boże Narodzenie,to ważne święto jest, i to chyba prawda. Wszyscy się nim bardzo przejmują. Tzn. każdy kupuje prezenty, żarcie i wódkę.
Jak już ludzie rozdzielą prezenty, wszystko zeżrą i wychleją, kończy się ich świętowanie. Może, co niektórzy, zaleczą niestrawności i kaca.
Można wracać do pracy. Pozostają tylko świąteczne pożyczki do spłacenia…
Hmm. Nawet w Polsce, wszystko zaczyna sprowadzać się do jednego prostego sloganu:

Pracuj, kupuj, konsumuj, zdychaj!