SIDEBAR
»
S
I
D
E
B
A
R
«
„Tylko głupiec się nie boi.”
paź 29th, 2007 by martinez

Strach zdaje się być rzeczywistym motorem wszelkich ludzkich działań. Chodzimy do pracy ponieważ odczuwamy strach przed zwolnieniem, a co za tym idzie obawę np. przed brakiem środków do życia. Staramy się ładnie wyglądać, nie śmierdzieć, być „trendy” etc., gdyż boimy się wyśmiania czy też odrzucenia poza grupę. Kupujemy najnowsze i „najlepsze” środki kosmetyczne, bo boimy się zmarszczek, suchej cery, rozdwajających się końcówek, przy czym cały czas pozostaje strach, że bez tych środków będziemy brzydcy, starzy, brudni… Jeszcze ktoś mógłby nas wyśmiać z tego powodu lub mógłby przestać podziwiać naszą urodę.

Funkcjonujemy w ramach państwa, płacimy podatki i rachunki, zbyt żadko mówimy „nie” – i wszystko to także ze strachu. Ze strachu pozostania poza iluzoryczną opieką państwowych instytucji, ze strachu przed różnorakimi sankcjami, które ktoś mógłby na nas nałożyć.

Wydaje mi się, że tłumaczenie, że chcemy tak, a tak wyglądać tylko dla siebie, jest twierdzeniem kłamliwym. Owszem – wyglądając w jakiś określony sposób rzeczywiście możemy czuć się bardzo dobrze, ale jeśli ten wygląd nie zostanie zaakceptowany przez kogoś innego, przez grupę, to nici z naszego „wspaniałego wytłumaczenia”. Nawet ktoś kto wygląda bardzo oryginalnie i „alternatywnie” zazwyczaj należy do jakiejś grupy, która ten wygląd akceptuje, a akceptując go, usypia jego niepokój o brak akceptacji.

Wyobraźmy sobie teraz dziecko. Dziecko które niczego się nie boi – ani rodziców, ani nikogo innego. Jakie jest jego zachowanie? To chyba oczywiste. Dziecko takie robi wszystko co mu się żywnie podoba – łącznie z rzeczami, które są dla niego bardzo niebezpieczne i mogą zakończyć się tragicznie.
Wyobraźmy sobie teraz dorosłego, który uwolnił się w stu procentach od uczucia strachu – wnioski są chyba oczywiste.

Idąc dalej tym torem wyobraźmy sobie całe społeczeństwo, któremu pojęcie „strach” jest zupełnie obce. Takie społeczensto… już nie byłoby społeczeństwem. W gruzach ległaby religia (strach przed karą po śmierci), państwowość, kultura i wszytko co w ramach tegoż społeczeństwa istnieje. Poza tym wydaje mi się, że ludzie bez strachu pozwalaliby sobie na wszystko a co za tym idzie wiele ich działań mogły by się kończyć śmiercią. Do głowy przychodzi być może absurdalny przykład, ale chyba w możliwy w naszym wyimaginowanym społeczeństwie. Np. ktoś skacze z wieżowca, ponieważ nie odczuwa żadnego strachu itp., itd.

Co z tego wszystkiego wynika?

Czyżby strach był najwspanialszym błogosławieństwem ludzkości?

Jeden z tych dni
paź 26th, 2007 by martinez

Wbrew pozorom, sponsorem tego wpisu nie jest pewien znany browar…

Dziś jeden z TYCH dni.

Czasem się takie zdarzają. Ledwie otwierasz oczy i już wiesz, że to właśnie dziś. Zaczyna się od czegoś pozornie małego – nawet od wstania lewą nogą. Jak już wstaniesz, to warto byłoby np. upaść – jeżeli nie od razu, to np. ze schodów na klatce (!). W drodze do pracy zastanawiasz się nad tym, jakie niedobre wiadomości czekają tam na ciebie. Ledwo przekraczasz bramę firmy i się dowiadujesz… etc, etc.

Po powrocie do domu, dalej to samo (lub nawet nieco gorzej).

Tak na marginesie: skąd po otwarciu oczu, od razu wiedziałeś, że to właśnie dziś?! Chyba nie sposób tego wyjaśnić.

Z biegiem dnia zaczynasz stwierdzać, że to właśnie jeden z TYCH dni. Najlepiej byłoby zostać w łóżku… cały dzień. Mijają kolejne godziny i zaczynasz bać się czegokolwiek robić (w obawie przed kolejnymi katastrofami).

Wreszcie pojawia się myśl: Niech ten przeklęty dzień już się skończy. Byle położyć się spać i prawdopodobnie jutro będzie nieco lepiej.

Gdy uda Ci się wreszcie położyć do łóżka. Myślisz o rychłym śnie i nieco o kolejnym dniu: Co też on przyniesie? Czy rzeczywiście będzie lepiej?

Sen który wreszcie przerywa to groteskowe pasmo nieszczęść… przychodzi.

Nareszcie. Na szczęście…

Gdzie morał? Brak. Po prostu czasem zdarzają się takie dni…

Buried Dreams (CARCASS)
paź 24th, 2007 by martinez

Posłuchałem sobie tego numeru rano, w drodze do pracy, i coś nie chce mnie on opuścić. Podoba mi się tekst utworu… Mało optymistyczny ale jakże prawdziwy.

Tak jak przemoc rodzi przemoc, tak brak nadziei i sensu życia, może budzić nienawiść. Musisz znaleźć kozła ofiarnego, który będzie winnym za całe zło jakie wydarzyło się w Twoim nędznym życiu; za zło całego świata…

Wykonawca to Carcass, album zwie się „Heartwork” (1993).

Buried Dreams

Welcome, to a world of hate
A life of buried dreams
Smothered, by the soils of fate
Welcome, to a world of pain
Bitterness your only wealth
The sand of time kicked in your face
-Rubbed in your face

When aspirations are squashed
When life’s chances are lost
When all hope is gone
When expectations are quashed
When self esteem is lost
When ambition is mourned
…All you need is hate

In futility, for self preservation
We all need someone
-Someone to hate

Władza ludu
paź 21st, 2007 by martinez

Ludzie szanowny.

Mam nadzieję, że byłeś dziś dokonać „trafnego wyboru” – w telewizyjnych spotach mówią, że życie to właśnie jego kwestia; że byłeś spełnić swój obywatelski obowiązek. Oderwałeś się od arcyciekawego programu telewizyjnego i poszedłeś do urny. Wyszedłeś z nudnego rodzinnego posiłku i ruszyłeś aby postawić te kilka krzyżyków.

Na pewno to zrobiłeś. Przecież ta gra jest warta świeczki. Chodzi o przyszłość Twoją i Twojego kraju! Poza tym niezliczona ilość autorytetów namawiała do wzięcia udziału w głosowaniu.

Jakże mógłbyś postąpić inaczej?…

Twój głos jest przecież tak bardzo potrzebny i ważny.

Tylko Twój głos…

Jesteś tylko głosem. Głosem potrzebnym komuś do uzyskania władzy… i do niczego więcej. Jak już wybierzesz, powinieneś zamknąć gębę – i tak już nikt nie będzie słuchał…

»  Substance:WordPress   »  Style:Ahren Ahimsa